Kim jestem?

Jestem niewidocznym słowikiem, siedzącym w klatce i zawodzącym trele.
Ale nie w każdej klatce pręty śpiewają z nim razem.
Ile to razy zaczynałem pieśń, chcąc, abyś mnie usłyszał! Byłeś głuchy przez całe życie.
Nikt na całym świata obszarze nie był ci tak bliski, jak ja, a oto pytasz mnie: kim jestem.
Są ludzie, którym własna dusza tak obcą się stała, że padają martwi, gdy przychodzi chwila, w której stają z nią oko w oko. Nie poznają jej… nosi na sobie wizerunek złych czynów, których unikali tajemnie, w obawie, aby nie splamiły ich duszy.
Pieśń moją możesz usłyszeć tylko wtedy, jeżeli ją razem ze mną śpiewać będziesz.
Zbrodniarzem jest ten, kto nie słyszy pieśni swej duszy, zbrodniarzem wobec życia, innych i siebie,
kto głuchy, ten również niemy.
Bez winy jest tylko ten, kto ciągle słyszy pieśń słowika, choćby nawet zabij ojca i matkę…
Pieśń moja jest wieczną melodią radości. Kto nie zna radości, kto nie zna tej czystej, bezpodstawnej, bezprzyczynowej pewności: jestem, kim jestem, kim byłem i kim będę, ten grzeszy wobec Ducha Świętego.
Przed blaskiem radości, promieniującym w piersi człowieka jak słońce z nieba, uciekają upiory ciemności, które jako schematy popełnionych i zapomnianych w dawnych istnieniach zbrodni towarzyszyły człowiekowi i supłały nici jego losu.
Kto umie usłyszeć tę pieśń radości i wyśpiewać ją, ten zmazuje plamy każdej winy i nigdy już do starych przewin nie doda nowych.
Kto się radować nie umie, w tym słońce zgasło…
Nawet nieczysta radość bliższa jest światła aniżeli ponura, melancholijna powaga.
Pytasz, kim jestem?
Radość i ja, to jedno. Kto nie zna radości, ten nie zna również swego ja.
Wewnętrzne ja jest praźródłem radości, kto go nie ubóstwia, ten służy piekłu…
Kto nie słyszy pieśni słowika, ten nie ma swego ja, ten zmienił się w martwe zwierciadło, przed które przychodzą i odchodzą obce demony, ten jest wędrującym trupem, jak księżyc na niebie, snujący się za światłem, które zgasło.
Spróbuj tylko i raduj się.
Niejeden, kto próbuje, pyta: z czegóż mam się radować?
Radość nie zna przyczyny ani powodu, wyrasta z siebie, jak Bóg; Radość, której trzeba przyczyny, nie jest radością, lecz przyjemnością…
W kim… raz zamieszkała radość bez przyczyny, ten posiądzie życie wieczne… ten będzie zawsze pełen radości, choćby urodził się ślepcem lub kaleką, ale
radości trzeba się nauczyć, trzeba ją wytęsknić…
[Czy… ludzie, którzy sobie zwyczajnie spacerują po ulicach, mają własne ja? Ależ oni nie posiadają niczego, są raczej w każdej chwili opętani przez coraz innego upiora, który gra w nich rolę ja…
prawdziwe „ja”… przepływa przez człowieka i dlatego trzeba się nauczyć inaczej myśleć, aby odnaleźć się w swym własnym „ja”.]

[Noc Walpurgi – Meyrink Gustav]