Życie w chaosie — cz. I
Budzisz się — poranne wstają zorze,Obraz słońca na jeziorze widzą oczy twe.
Chmury mkną po niebios majestacie
A ty, w szacie stoisz swej… zaczął się dzień.
Dzień ten pogodny — na pozór — jest,
Jasny niczym Bramy Niebios.
Światło słoneczne napawa twą duszę,
Ciało twe siły nabiera do życia.
Oto kruk — zwiastun mroku, syn burzy,
Z piekielnych chmur czarci łeb wynurzył.
Niebiosa rozdarły się, polały się łzy,
Z wściekłością zabłysły pioruny.
A ty! w szacie swej stoisz i spoglądasz.
Spoglądasz na wiatr — wściekły oddech diabła,
Spoglądasz na deszcz — łzy niebios,
Spoglądasz na drzewa tańczące na wietrze.
Ty, czy to w blasku świtu, czy w cieniu nocy,
W świecie pełnym przemocy rozkoszujesz się.
Zasypiasz — zagubiony w tym marnym świecie,
Nie wiedząc o swym losie, o swym życiu w chaosie… świata.





