O Miłości moja! — cz. II
Kiedy zamykam oczy widzę Cię.Okryta jedwabnym suknem stoisz
Pośród drzew u źródła strumienia.
Po Twym ciele spływają delikatnie
Chłodne strugi, pieszcząc je namiętnie.
Oczy Twe niczym diamenty
Błyszczą obmyte poranną rosą.
Usta Twe karmazynowe
W uśmiech radosny złożone
Twarz Twą czynią najpiękniejszą.
Spoglądasz na mnie jako na wiatr
Rozwiewający Twe włosy, muskający Twą aksamitną skórę.
Spoglądasz na mnie jako na strumień,
Który Cię chłodzi, przenika ciało Twe do głębi.
Widzisz mnie pod postacią drzew,
Które są Twym schronieniem i domem.
Widzisz mnie pod postacią zwierząt,
Które rodziną Twą są i opiekunami Twymi.
Jestem wszystkim dla Ciebie,
Tyś jest dla mnie wszystkim.
Miłością mą jesteś, której od wieków pragnę,
Pożądam sercem i duszą.
Wiarą i nadzieją mą jesteś… o Miłości moja.
Otwieram oczy — jest noc.
Księżyc i gwiazdy rozświetlają drogę,
Po której stąpasz, którą jestem ja.
Spacerujesz w zmysłowych objęciach,
Objęciach drzew, którymi jestem ja.
Jedno z drzew zapłonęło
Widząc Cię — mglistą formę przybrało,
Po czym w ramiona chwyciło,
Pieściło Twe powabne ciało.
I staliśmy się duchową jednością,
Jednak o dwojgu ciał.
Owładnięte mocą pożądania
Twe ciało z sił opadło
I poddało magicznym fantazjom cienia.
Dwa ciała pogrążone w euforii
Doznawały niebiańskich rozkoszy.
Otwierasz oczy, nastał poranek.
Szum drzew, śpiew ptaków,
Pośród nich Ty — naga, stoisz
Otrząsając resztki snu ze swych powiek.
Twe ciało zroszone
Osusza lekki powiew wiatru,
Który delikatnością swą pobudza Cię
I prowadzi w głębię lasu —
— Krainy radości, piękna i rozkoszy.
Podążasz ku krainie,
Zanurzasz się w nią coraz głębiej i głębiej.
Wzrok mój goni za Tobą, wyciągam dłonie
Ku Tobie, lecz nie dostrzegasz ich,
Odchodzisz. Ja tęsknię.
Dedykuję
Marcie S.
Marcie S.





