Gdzieś, pośród fal we mgle
Spoglądam w głębię mych myśli, widzę Cię.Twą sylwetkę przesłania mglisty potok snów mych,
Gdzie Ty, w każdym z nich, miejsce swe masz.
Jesteś w nich jako jasna Pani — ja Twym poddanym,
Jako niewiasta spacerująca po łonie natury,
Jako bogini piękna, której cześć oddaję.
W okazałości całej stoisz tam, a ja Cię podziwiam.
Twe oczy widzą nawet mój cień,
Wypełniasz całą mą duszę.
Znaczysz dla mnie tak wiele —
— Jak nikt dotąd nie znaczył.
Tyś mą miłością, pożądaniem mym.
Wodą jesteś, gdym spragniony,
Ciepłem, które mnie otula.
Nie opuszczasz mnie, choć zaraz wstaje nowy dzień.
Noc tak krótko trwa, zbyt krótko, lecz dla nas.
Więc z nocy uroku korzystajmy póki trwa.
Bo gdy dzień wstanie opuścisz mnie, a ja
Sam zostanę i będę w samotności tej trwał
Póki znów nie zasnę i śnić nie zacznę
O Tobie, gdzieś, pośród fal we mgle.
Gdy myślę, że umrę nie zaznawszy rozkoszy,
W objęciach Twych nie utulony,
Me życie sens cały traci.
Smutek pogrąża me serce,
Żal rani mą duszę.
Ale ja wierzę, że przy mnie zostaniesz
I tulić mnie będziesz co noc.





