Lux in tenebris
Cierpieniem osnuta mara, co się zdajeWeń skrywać Boskości nasienie —
— W zapędzie ideału dążności, klnie się i łaje,
Za krew i ciało jawne przyjmując złudzenie.
Bowiem zda się nie pomnieć, kiedy
To łzą zapłonęła i na ów padół człowieczy
Gromem spłynęła — pośród moru i biedy,
By los swój zanieść przed tron Wszechrzeczy.
Jednak pospołu wciąż zmysły i Ducha
Prowadzi — jednym kołowrotu wiedzie torem,
Ku Blaskowi — raz to, po nim — ku Jasności braku.
I tak pełna woni, kiedy indziej sucha
Kroczy lądem wyschłym, czasemi jeziorem
Postać Jasna w z krwi utkanym fraku.





