Pełnia
Grzesznym jadu oddechem zbawionyKu głębi otchłani sięga, raniony
Myśli własnej wonią w poświacie
Skąpanej — tchnieniem czystym w granacie
Błękit odnajdującym, a w posoce
Krwi karmazyn, w czynie moce
Zaczyn swój — nasienie gorące,
W umysłu jasnych pokładach mające.
I w się członki zanurza swoje —
— Kształty enigmatyczne, amorficzne zwoje.
Wije się — w konwulsyjnym uścisku
Zamyka. Płonie solarnego dysku —
— Skrzy tarczy lunarnej, obliczem.
Prochem, oddechem, łzą, zniczem
Jawi się, snem spowity — w jawę odziany,
Na nowo krusząc, to czyniąc kajdany.





