Arcana Coelestia
Karmazynem płoną dziewicze niebiosa,Horyzontu linię atłasowa zdobi rosa,
Poświatą łaknie i dławi, plącze i rozwija…
A ona z łez tkanym suknem się spowija.
Weń się zanurza — po wspomnień głębiny,
Nim się okrywa — po szczytów ruiny.
Oddala się w sobie — zanika… a także
Jawi się pustką bezdenną. Jednakże
Niechaj niestraszne ci będą wichry niepamięci.
Niechaj nie męczą więzy tych, co nimi objęci.
Bowiem się wije i rozkwita w splendórze
Poświata cicha, której kłaniają się burze.





