Ostatni rozdział
(oda ad turpe)
Raz ostatni — jeden jeszcze,Nim obejmą ducha dreszcze,
Swąd mej chuci w siebie
Przyjm i na jasnobrudnym niebie
Przywlecz kształty spazmatycznie
Wiotkiej woli — krystalicznie
Ciekłej mazi, ten ostatni — jeden
Jeszcze raz… opuść Eden.
W embrionalnej się agonii
Wijąc, sięgnij chmur ironii
I otchłani klnij się żalem,
Okrywając słów woalem
Jęki, zewy i lamenty rozpłatane,
Co rozkładu wioną czarem i wydane
Na żer jasnej swej agonii embrionalnej,
Wzbierającej łez posoki fluidalnej.
I kloaczej rześkiej mocy,
Gdzie konają w snach prorocy,
Jaw uległy się — poddany.
Przywdziej trzewi swych kajdany
I wyziewem gorejące,
Jadem z lic wyzierające
Członki swoje, co zjadliwą sączą moc
Rześkiej drogi w wieczną noc.





